miedź |Perfumy Moschino |WIERSZYKI
dobrze.wydarzenia4she.net

„Słońce waliło w nich. Wiatr ich chłostał. Barwy raziły wzrok. Puste wnętrzności nabrzmiewały pod wpływem absyntu gorączką. Dom kołysał się i drżał w napęczniałe krwią, burzliwe noce.
Pewnego dnia, gdy Vincent malował pługi na polu, Gauguin zrobił jego poTtret. Vincent wpatrzył się w swój wizerunek. Po raz pierwszy pojął, co Gauguin o nim sądzi.
— Tak, to jestem ja — rzekł — ale twój portret przedstawia mnie jako wariata.
Wieczorem poszli do kawiarni. Vincent zamówił lekki absynt. Nagle podniósł szklankę i rzucił nią Gauguinowi w głowę. Gauguin uchylił się prędko. Podniósł Yincenta i zaniósł bezwładne ciało do domu. Vincent znalazł się w łóżku i zasnął natychmiast.
— Drogi Paul — powiedział nazajutrz rano bardzo spokojnie — coś sobie przypominam, że wczoraj_cię obraziłem.
— Wybaczam ci chętnie i z całego serca — odrzekł Gauguin. — Ale wczorajsza scena może się powtórzyć. Gdybyś we mnie trafił, nie umiałbym się opanować i z pewnością skoczyłbym oi do gardła. Pozwolisz więc, że napiszę do twego brata i doniosę mu o swym powrocie.
— Nie, nie, Paul! Nie zrobisz tego! Chcesz opuścić nasz żółty dom Wszystko w nim zrobiłem dla ciebie!
Cały dzień szalał wicher. Vincent walczył rozpaczliwie, aby zatrzymać przy sobie przyjaciela. Gauguin opierał się jednak wszystkim prośbom. Vincent błagał, pochlebiał, klął, groził, w końcu rozpłakał się. Tym razem zwyciężył. Miał wrażenie, że całe jego życie zależy od tego, czy uda mu się zatrzymać przyjaciela w żółtym domu. Wieczorem Gauguin, do cna wyczerpany, uległ dla świętego spokoju.“(3)


rpg.erozrywki.info |Biuro rachunkowe Bydgoszcz |kasa fiskalna