projekty wnętrz |Pozycjonowanie Szczecin |biurka
dobrze.wydarzenia4she.net

„Ta sama blondynka. Ale teraz to już z pewnością nie szło
0 sztuką obyczajową, mimo wszystko był to Szekspir. Młoda kobieta (jakżeż się nazywa, kto to) miała obecnie na sobie bladoszarą elżbietańską suknię o szerokich rękawach z wyłogami, ale wymyślnie stylizowaną i jakby odrealnioną. Jasnoblond włosy opadały w nieładzie na jej plecy i pierś — we włosach zaś bielały stokrotki.
1 nagle wszystko zrobiło się jasne, bo nie potrzeba było do tego ani słów, ani zaglądać do programu. W pustce, co na scenie otaczała kobietę, ktoś był i ten ktoś z nią tańczył.
Każdym poruszeniem swych rysujących rąk (a także i nóg, i całego ciała) kobieta jakby wskrzeszała z nicości postać Hamleta. Oto zbliża się do niej... Oto schyla się w reweransie, by rozpocząć z powietrza i pary utkany pląs — halucynacyjną pawanę z tą młodą dziewczyną
0 jasnych włosach.
Halucynacyjną... Dziwne, skąd ona o tym wie pomyślał
1 niemal się cofnął o krok. Raptem przed oczami powstał mu obraz z Batowic. Była to jedna z jego pierwszych wizyt w sanatorium, kiedy to pani Wachickiej, aczkolwiek już go nie poznającej, wolno było wyjść na parę minut do poczekalni, by się z nim przywitać. Wyszła w długim szlafroku, wciąż oglądając się za siebie, i nie dawniejszym swoim porywczym krokiem, lecz drobnym, potykającym się co chwila kroczkiem. Więc nie tyle szła, co okropnie, okropnie dreptała ku niemu, nierówno i niepewnie przestawiając jedną nogę w pantoflu za drugą. To. co on widział teraz na deskach teatru, było niczym kopią tego dreptania. Kobieta w sukni szekspirowskiej tańczyła nie z księciem duńskim, lecz z omamem. A przecie psychiatra Nowonicki już mu wytłumaczył, co ten termin oznacza.“(2)


noclegi Szczawnica |Krzesła |